zwrot podatku1Jestem tłumaczem z bogatym i długoletnim doświadczeniem w kontakcie z językiem niemieckim. Moja specjalizacja to zwrot podatku z zagranicy Język ten stał się moją pasją już od 1994 roku, kiedy to zacząłem poszerzać moje umiejętności lingwistyczne poprzez różnego rodzaju kursy samodzielne jak i szkoły językowe, dzięki czemu od początku nauki temat gramatyki i słownictwa niemieckiego nie był mi obcy.

Podczas mojego pobytu w Republice Federalnej Niemiec w latach 2000 – 2002 w celach językowych i zawodowych, pokonałem barierę swobodnego porozumiewania się wśród rodowitych mieszkańców tego kraju. Nabyłem tam biegłości w szybkim rozumieniu tzw. „Hochduetsch” (standardowy język niemiecki), jak i w poprawnym rozumieniu niektórych niemieckich dialektów oraz w tamtejszym sposobie wyrażania myśli.

Ukończone w 2008 roku studia germanistyczne poszerzyły moje kompetencje w posługiwaniu się językiem literackim, stylistyce niemieckiej oraz w tłumaczeniach. W obszarze zawodowym jest to zwrot podatku z Niemiec.

Od 2002 roku aż do chwili obecnej jestem sezonowym pilotem turystycznym grup niemieckich. Praca ta umożliwia mi regularny kontakt z mieszkańcami krajów niemieckojęzycznych wywodzącymi się z różnych środowisk społecznych i pracującymi w różnych branżach i tym samym pozwala na ciągłe poszerzanie słownictwa tego języka.

Dotąd dobrze odnajdowałem się zarówno w tłumaczeniach pisemnych jak i ustnych konsekutywnych (polegających na tym, że tłumacz znajduje się blisko mówcy i rozpoczyna tłumaczenie dopiero, gdy mówca skończy swoją wypowiedź), konferencyjnych czy towarzyszących.

Jak rozliczyłem podatki po powrocie z Anglii

Blogowo o emigrancie, który wraca z zagranicy. Rozpoczyna nowe życie w PL i przy okazji załatwia zwrot podatku z Niemiec. Mogą być odniesienia do ich systemu podatkowego, prostszy/trudniejszy itp..
Fraza kluczowa: zwrot podatku z zagranicy

Zdecydowałam się. Podjęłam decyzję, z dnia na dzień spakowałam się i wróciłam. A rzeczywistość przeszła moje najśmielsze oczekiwania… Tego w życiu bym się nie spodziewała!

No tak. Człowiek tyle lat pracował za granicą, zdążył się już przyzwyczaić do odmiennej rzeczywistości. Dla mnie przez kilka dobrych lat tą rzeczywistością była szara, często pochmurna Anglia – w dodatku nawet nie Londyn, a jakieś pomniejsze miasteczko w centrum wyspy. Choć pogoda często nie dopisywała, to dzięki moim nowym przyjaciołom żaden z naszych dni wolnych nie był stracony – częste podróże, wspólne zakupy i ogółem życie razem sprawiło, że zżyliśmy się ze sobą jak rodzina.

Jako jedyna postanowiłam wrócić do Polski. Na początku nie wiedziałam, jak to będzie – w końcu, przez te wszystkie lata mojego mieszkania poza granicami w ojczyźnie byłam kilka razy, z czego najdłuższy pobyt trwał dwa tygodnie. Wyjeżdżając z kraju, myślałam o pieniądzach i o lepszym życiu, miałam swoje marzenia i nadzieje – i większość z nich przez ten czas została zrealizowana.

Teraz wróciłam do kraju – i już po pierwszych dniach uświadomiłam sobie, że tak naprawdę cały ten czas tęskniłam za swoją ojczyzną – rodziną, przyjaciółmi, znajomymi – niemiłosiernie! Rzeczywistość przerosła najśmielsze oczekiwania, tak wiele radości, a nawet imprezy-niespodzianki z racji mojego powrotu zupełnie się nie spodziewałam! Moi najbliżsi rozczulili mnie do łez. Utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że dobrze zrobiłam – i jeszcze następnego dnia postanowiłam na zawsze zakończyć swoje sprawy w Wielkiej Brytanii.

Załatwiłam wszystkie formalności, zgłosiłam się do odpowiednich urzędów i potwierdziłam opuszczenie wyspy Wielkiej Brytanii na czas nieokreślony. A być może nawet na zawsze. Przy okazji, dowiedziałam się, jak rozliczyć swoje sprawy podatkowe. Zwrot podatku z zagranicy okazał się łatwiejszy, niż początkowo sądziłam – wystarczyło, że wpisałam w jeden z formularzy swój adres w Polsce. Na adres ten miała przyjść listownie informacja o ewentualnym zwrocie bądź dopłaceniu brakującej sumy. Z moich wyliczeń wynikałoby jednak, że raczej powinnam jeszcze dostać kilkaset funtów, które z pewnością przydadzą się na czarną godzinę.

Takie informacje tylko pomogły mi „zaaklimatyzować” się na nowo w naszym kraju!