Pocztówki z tłumaczenia: Clare Clarke w Finnsnes, północna Norwegia

16 listopada 2021

Jest zima w Finnsnes, w północnej Norwegii. W niektóre dni jest tak zimno (minus 33 stopnie?), że okulary zamarzają, gdy tylko wyjdzie się na zewnątrz - czyste, świeże powietrze z koła podbiegunowego wdziera się do płuc. Śnieg ma pięćdziesiąt odcieni: pokrywa odległe góry, układa się w zaspy na poboczach dróg, chrzęści, gdy przejeżdżają samochody, lub chrupie pod stopami. Dzieci jeżdżące na nartach do szkoły, kobiety zjeżdżające na sankach do pracy, a nawet babcie jadące do lekarza na skuterze śnieżnym.

Jaskrawo pomalowane domy są rozrzucone po całym krajobrazie, wykonane z drewna, aby zatrzymać ciepło. Ale w dni, kiedy okna nie chcą się już otwierać, a drzwi zaczynają skrzypieć, nadchodzi czas, aby wejść na dach i zacząć odśnieżać.

Widziano renifery wędrujące po plaży (nie tylko biorące udział w ogromnie popularnych wyścigach), ogromne zające wyglądające przez drzewa w lasach, wydry ślizgające się po śniegu i dziwnego wieloryba zabójcę lub morświna pływającego w fiordzie. A kiedy robi się naprawdę chłodno, łosie schodzą z gór, aby zjeść liście ze swoich ulubionych ogrodowych krzewów. Ich kamuflaż sprawia, że trudno je dostrzec - nie zauważa się ich obecności, dopóki nie znajdą się zbyt blisko, a wtedy przestają jeść i wpatrują się w siebie zgodnie, co sprawia, że jest to dość niepokojące doświadczenie.

Ich podejrzliwość nie jest może zaskakująca, biorąc pod uwagę, że stanowią one część lokalnej diety, wraz z wielorybem, świeżymi krewetkami, reniferem, policzkami dorsza i moroszkami. Masz ochotę na małą eskapadę?

Głównym środkiem transportu jest łódź - w odległości 145 km nie ma stacji kolejowej, a najbliższe lotnisko znajduje się w bazie wojskowej, w której znajduje się tylko jedna karuzela do odbioru bagażu. Źle się czujesz? Miejmy nadzieję, że to nic poważnego, w przeciwnym razie będziesz potrzebował lotniczego pogotowia ratunkowego, które zabierze cię do Tromsø. Jeśli jednak warunki pogodowe są zbyt ciężkie, nie ma takiej usługi: w wyniku tego ludzie zmarli.

Przy odrobinie szczęścia, w mroźne, gwiaździste noce, w okresie od października do marca, można zobaczyć tańczące na niebie zorze polarne w odcieniach zieleni, różu i purpury. W głębi zimy słońce nie wschodzi przez całe dwa miesiące. Tymczasem, na wysokości lato, midnight słońce nigdy ustawia, bawić się spustoszenie z twój sen przyzwyczajeniami, gdy ptaki ćwierkają wszystkie noc długo i niebo jest jasny jako dzień. Lepiej użyć tych zaciemniających zasłon, aby mieć jakąkolwiek szansę na uśpienie.

 

Ale trzeba jak najlepiej wykorzystać dwa letnie miesiące, czerwiec i lipiec, ze spacerami o północy, łowieniem ryb w środku nocy na fiordzie lub drinkami na werandzie do wczesnych godzin nocnych...

 

Być może zadajesz sobie teraz pytanie, co u licha robi tutaj taka dziewczyna z Geordii jak Clare Clarke? Odpowiedź jest prosta: z miłości do dobrego człowieka, tylko nie z Oslo, ale z... Liverpoolu! Ale ta romantyczna opowieść jest na inny dzień...

Po ukończeniu studiów licencjackich (z wyróżnieniem) z zakresu literatury i języków nowożytnych (francuski i niemiecki) na Manchester Metropolitan University, Clare najpierw pracowała w jednej z najlepszych agencji w Hamburgu jako praktykantka tłumaczka i korektorka, następnie przekonała lokalną agencję reklamową, aby stworzyła dla niej stanowisko, a w końcu przeniosła się do innej nowej agencji tłumaczeniowej. Ale 15 lat temu, wabik freelancingu okazał się silniejszy niż bezpieczeństwo pracy na etacie i już nigdy nie oglądała się za siebie, rozkoszując się elastycznością, możliwością wyznaczania własnego kierunku i luksusem odpowiadania przed nikim, tylko przed sobą. A przede wszystkim, możliwość pracy w domu i uniknięcie wyruszania na arktyczną wyprawę każdego dnia w zimie, aby dostać się do pracy.

Clare natknęła się na ProZ.com podczas wyszukiwania terminu, stworzyła profil i usiadła czekając na magię, która miała się wydarzyć. Tak się nie stało. Dopiero kiedy zaczęła bardziej aktywnie interesować się stroną, grupą na Facebooku i filmami szkoleniowymi Success Series, wszystko zaczęło nabierać tempa.

Teraz jest członkiem ProZ Plus i Certyfikowanym PRO, a ostatnio zdobyła swojego pierwszego bezpośredniego klienta.

Aby wyjaśnić swoje podejście do zawodu, Clare odwołuje się do słynnego cytatu Jewgienija Jewtuszenki: Tłumaczenie jest jak kobieta. Jeśli jest piękne, nie jest wierne. Jeśli jest wierne, to na pewno nie jest piękne.

Zimowy dzień często zaczyna się od spaceru z psem, po którym następuje kopanie rowów, aby pies mógł przejść z góry ogrodu na dół. Śniadanie to woda z cytryną, a następnie owsianka na noc z gojis lub naleśniki z bananem, jagodami i owsem. Praca zaczyna się między 9 a 10 rano. Biorąc pod uwagę tradycyjną lokalną kuchnię, Clare jest kreatywną kucharką. Po przerwie na lekki lunch (woda cytrynowa z sałatką z tuńczyka, pieczony ziemniak z tuńczykiem i awokado, frytki z dyni i fety lub placki rybne z kiwi i mandarynką), praca trwa do obiadu (pieczony łosoś i dorsz z pieczonymi warzywami, wędzony pstrąg z papryką, cukinią i makaronem lub quinoa i warzywne stir-fry z krewetkami królewskimi z imbirem i chilli) około 18:00.W weekend, ona i jej mąż okazjonalnie rozkoszują się dużą torbą świeżych krewetek (nieobranych) z kieliszkiem lub trzema białego wina. Obieranie krewetek jest niezbędną umiejętnością dla każdego, kto mieszka w Finnsnes...

 

Clare zajmuje się głównie tłumaczeniami z języka niemieckiego na angielski w zakresie reklamy i marketingu, ale przez lata zdobyła również doświadczenie w branży motoryzacyjnej, lotniczej i zegarmistrzowskiej. Od lutego do maja jest zawsze zasypana śniegiem (nie jest to zamierzona gra słów) i zajmuje się korektą raportów rocznych. Mając klientów w kilku krajach, zwłaszcza w Niemczech, Szwajcarii i Austrii, Clare pracuje również nad uzyskaniem formalnych kwalifikacji w zakresie języka norweskiego, aby móc zaistnieć na lokalnym rynku.

 

Główne wyzwanie związane z pracą tłumacza na odludziu, za kołem podbiegunowym? Zgadliście: pogoda. Ale to nie wszystko... Podczas gdy w mieście Internet działa bez zarzutu, w odległych wioskach może być powolny i niestabilny. Przerwy w dostawie prądu, trwające od kilku minut do kilku godzin, również stanowią problem... Czas rozpalić piec opalany drewnem, aby się ogrzać i ugotować, a także skorzystać z szerokopasmowego Internetu mobilnego, chociaż po wyjściu z domu bateria telefonu komórkowego może się rozładować do zera w mgnieniu oka z powodu ujemnych temperatur.

Kontrast z Manchesterem i Hamburgiem, gdzie wszystko jest dostępne na wyciągnięcie ręki, jest ogromnym szokiem dla systemu. Nie możesz po prostu pobiec do lokalnego Staplesa lub kafejki internetowej - bo ich nie ma. Nawet zdobycie tonera do drukarki może być trudne. Często trzeba coś zamówić, a dostawa może trwać wieki, zwłaszcza teraz, gdy listonosz przychodzi tylko trzy dni w tygodniu. Praca w ciemne dni zimy również może być trudna, ponieważ twój mózg z trudem oblicza, że jest dzień i kusi cię z powrotem do łóżka, jak niedźwiedzia, który przechodzi w stan hibernacji.

 

Jedynym rozwiązaniem jest wystawienie głowy za drzwi i zaczerpnięcie głębokiego podmuchu arktycznego powietrza...

Czytaj więcej na: http://fabryka-jezyka.edu.pl

image

Wojciech Kowal

Redakcja lingua-projekt.pl